platforma blogowa portalu głos pomorza

Revenge – serial z zemstą w roli głównej

REVENGE. Natrafiłam na… intrygujący serial w czasie tzw. “zawiechy” między pierwszym a drugim sezonem mrocznego Carnivale. Ot, taki serial na odtrutkę. ABC wytacza działa pośród bohaterów. Zobaczmy co z tego wyszło.

Revenge jest intrygujący ze względu na fabułę. To misterny plan młodej kobiety, która chce się zemścić za krzywdy jakie wyrządzono jej i jej ojcu. Żeby było ciekawiej nie chodzi o przemoc (zemsta za gwałt, za śmierć, kalectwo, itp.). Ojciec Amandy zostały wrobiony w straszliwą zbrodnię. Po kilkunastu latach na wyspę wraca Amanda, ale pod nowym imieniem i nazwiskiem, z masą pieniędzy i możliwości by udupić ludzi, którzy przyczynili się do wrobienia jej ojca. Ma plan i realizuje go szalenie skutecznie, czasem ledwie, ot dwa trzy razy na odcinek dając do zrozumienia, że pod tą obrzydliwą skorupą zdeterminowanej zemstą kobiety kryje się kawałek człowieka.

Serial jest na tyle sprytnie skonstruowany, że chociaż wszystko jest pokazane tak byśmy kibicowali Amandzie/Emily, to z czasem pochylamy się nad nawet tymi złymi postaciami. To czasem tworzy chwilowy kontrast i zaczynamy się zastanawiać czy naprawdę warto kibicować Amandzie? Czy czasem piękna aparycja i chwilowe sentymenty to  nie jest tylko zasłona dymna dla tego kim naprawdę jest – bezdusznej bestii.

Po kilku odcinkach łatwo natomiast odkodować schemat serialowych postaci. Tutaj główną rolę grają kobiety, i to te inteligentne o wielu twarzach. Mężczyźni w Revenge są naiwni, słodcy, sympatyczni, dobroduszni. Ogólnie nie grzeszą inteligencją. Są taką przeciwwagą dla skondensowanej kobiecej tyrani w tym serialu. Może oprócz dwóch męskich postaci, które raczej swoją uwagą seksualną są bliżsi kobietom, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Ta schematyczna bariera sprawia, że mamy wrażenie iż uczestniczymy w jakieś koszmarnej sesji terapeutycznej faceta, który nie raz przejechał się na kobietach. Naprawdę! można odnieść takie wrażenie.

Kolejnym problemem Revenge jest to, że skutecznie ociera się o tzw. soap-operę. Wszyscy są piękni, bogaci a ich relacje są skomplikowane. Nowa Dynastia?

Nie do końca, samo ocieranie jest nieprzyjemne dla wysmakowanego widza, który wieczorami zjadał seriale HBO, by na drugi dzień popijać je dziełami AMC. Po środku trafiało się na lunch Showtime’a. Więc jak widać, byle serial który nie wyszedł ze stajni gigantów mnoży wątpliwości i niechęć.

Więc czemu nie do końca? Bo soap-opery są najpopularniejszym (wciąż) gatunkiem seriali. Bo schemat może równie dobrze być metaforą. Bo ten serial ogląda się z mocną podejrzliwością, ale  zarazem z równie mocnym zaangażowaniem. Bo nawet jednowymiarowość wielu postaci nie przeszkadza nam zastanawiać się: jak to się skończy? A może raczej: co wymyśli dalej Amanda/Emily? I kto kogo zabił?

Umieszczenie w pilocie serialu sceny, która ma być rozstrzygająca, to naprawdę spory element zaskoczenia, i pewnie dlatego mimo wielu uproszczeń i potknięć oglądam ten serial dalej. Poza tym siła zemsty od zawsze bardziej kusiła i wzmagała ludzkie uczucia. Przebaczenie tak jakoś… kojarzy się ze słabością. Prawie jak w filmie Tarantino.

YouTube Preview Image

 

 

Zostaw komentarz